Dlaczego rodzice nie uczą nas, jak żyć?

Dlaczego rodzice nie uczą nas, jak żyć?

Często zdarza się, że oczekujemy od szkoły, żeby nauczyła nas jak żyć. Tyczy się to nie tylko prowadzeniu biznesu czy płacenia podatków, ale także całego procesu wchodzenia w dorosłość. Tymczasem to nie do zadań szkoły należy przygotowanie nas do bycia świadomymi i ambitnymi dorosłymi, tylko naszych rodziców. Dlaczego więc tak wielu z nas nie posiada podstawowej wiedzy w tym temacie?

Dlaczego tak ciężko jest rozmawiać o depresji?

Czy kiedykolwiek pytaliście o to rodziców?

Nasi rodzice to zapracowani dorośli ludzie, którzy często zmagają się ze swoimi problemami i nie mają w głowie od początku wszystkiego, co trzeba przekazać swoim dzieciom. Mogą też wychodzić z założenia, że młodzież przekazuje sobie cenne informacje między sobą. A młode osoby często nie wiedzą, że to oni powinni zacząć taką rozmowę. Przez to często nie dowiadujemy się od rodziców informacji, które bez problemów mogliby nam podać. Dopóki sami nie zapytamy o rzeczy, które realnie nas interesują, nie możemy oczekiwać od naszych opiekunów, że domyślą się oni, o czy i kiedy chcemy z nimi porozmawiać. Nie bójmy się więc pytać i drążyć ważnych dla nas tematów.

Przekonanie, że szkoła nas nauczy

Rodzice, podobnie jak dzieci, mogą być przekonani o tym, że to szkoła nauczy ich pociechy, jak radzić sobie w dorosłym życiu. To niestety bardzo duży błąd. Szkoła przede wszystkim przekazuje nam konkretną wiedzę opartą na znanych faktach. Nie może nauczyć nas jak rozpocząć swoje dorosłe życie, bo każdy z nas chce robić co innego. Jednak, mimo że nasi rodzice byli już w szkole i wiedzą, jak ona funkcjonuje, chętnie przerzucają na nią odpowiedzialność wyedukowania w tym kierunku swojego dziecka, zwłaszcza jeśli sami niekoniecznie mają czas na zarządzanie poważnych rozmów i tłumaczenia wszystkiego od postaw swoim pociechom.

Rodzic nie wie, jak rozmawiać

Choć może się to wydawać absurdalne, to coraz częściej zdarza się, że rodzice celowo unikają rozmowy z dziećmi na poważne tematy, bo zwyczajnie nie wiedzą, jak ją przeprowadzić. Nigdy nie jest zaczynana ich z własnej inicjatywy, a kiedy dziecko zaczyna się dopytywać o jakiś temat, bardzo szybko je spławiają albo mówią, że i tak jest za małe, żeby cokolwiek zrozumieć. A kiedy dziecko jest starsze, ono samo nie zabiega o rozmowę, bo pamięta, że z rodzicem nie da się dogadać. Wtedy albo zaczynamy szukać wiedzy na własną rękę, albo w dorosłość wkraczamy zupełnie nieprzygotowani i sami musimy na sobie wypróbować pomysły na swoje życie.